LE FIASKO i inni - dwa w jednym, czterech w dwóch, jedna w trzech...



Le Fiasko

Le Fiasko
 Wiecie, jak to jest zakochać się w piosence od pierwszych dźwięków, od pierwszego przesłuchania? Przytrafiło mi się to wielokrotnie, ale chyba jeszcze nigdy z taką siłą, jak w przypadku utworu "Kabul" . To chyba jeden z najsmutniejszych, ale też najpiękniejszych utworów, jakie w życiu słyszałam. A stworzyła go grupa Le Fiasko.


 

I na tym mogłabym zakończyć ten wpis. Bo ciężko znaleźć informacje o tym nie koncertującym już zespole. 7-osobowa ekipa, w składzie: Andreas Pallisgaard Hansen, Cæcilie Trier, Victor Jupin, Jaleh Negari, Jeppe Brix Sørensen, Claus Højensgård i Jakob Falgren, wydała jeden album, zatytułowany po prostu "Le Fiasko". Mimo, że nie można ich już usłyszeć na żywo, warto zapoznać się z utworami dostępnymi do odsłuchu na przykład na ich profilu MySpace.

Przepiękne poetyckie, bajkowe dźwięki. Każdy utwór wprowadza niepowtarzalny klimat, dzięki któremu Le Fiasko przenosi słuchacza w inny wymiar, do swojego własnego - bardzo różnorodnego - świata. 

Słuchając utworu "Mexican Bay" można wręcz poczuć morską bryzę i znaleźć się na plaży, gdzieś w jakiejś intymnej zatoce. "Lydia" drażni nieco ucho, pokazuje, że muzyka nie zawsze musi być łatwa i przyjemna w obiorze, żeby zachwycać. "Kabul", o którym była mowa na samym początku, to utwór depresyjny do granic możliwości. Jednak tych granic nie przekraczający, w czym według mnie leży jego piękno. Wers "Copenhagen is pathetic so You stay in bed with a headache" wyśpiewany przez Cæcilie Trier porusza do głębi. Z kolei utrzymany w grobowym, cmentarnym tonie utwór "Barefootlobsterchampagneparty" - niepokoi, a nawet może lekko, odrobinę przerazić.

Muzyka Le Fiasko wyzwala najróżniejsze emocje, ale w każdym przypadku są one silne i bezkompromisowe. Albo się tą grupą zachwyci, albo się ją znienawidzi. Nie ma tu mowy o półśrodkach. Według mnie oceny duńskich krytyków, mówiące "Całkowicie bezkompromisowy album" (Frekvens), czy "Jeden z najlepszych duńskich albumów" (Politiken) są całkowicie uzasadnione.

A skąd w ogóle tytuł tego posta? A stąd, że muzycy z Le Fiasko udzielają się w kilku innych duńskich projektach. Czwórka panów z Le Fiasko założyła nowy zespół o intrygującej nazwie Pinkunoizu. Ta sama czwórka gra również w Chimes&Bells, nowym solowym projekcie koleżanki z Le Fiasko, Cæcilie Trier (która to pani udziela się również w Choir Of Young Believers oraz Jong Pang). A o tych dwóch formacjach więcej... może innym razem.

CO? GDZIE? JAK?
Muzykę zespołów przywołanych w tym wpisie możecie znaleźć na ich stronach MySpace:
Pinkunoizu (polecam też oficjalną stronę internetową zespołu)
Chimes&Bells
Choir Of Young Believers
Jong Pang - chwilami kojarzy mi się ten zespół lekko z Arcade Fire. Chwilami. Wg mnie, to projekt najbardziej godny uwagi, zaraz po Le Fiasko.

1 komentarz:

próba pisze...

Kabul- coś świetnego. Czuję, że nie raz upiję się przy tym na smutno :) Komuch